The Mouse

Find out more
about the contributors

The Mouse

A Polish Story by Sara Owczarczak-Garstecka


 

Oto opowieść o małej dziewczynce, która nie bała się niczego… no, dopóki trochę nie podrosła.

Dziewczynka mieszkała ze swoją mamą, tatą i starszym bratem, którego kochała bardzo mocno.

Cała rodzina żyła w uroczym miasteczku: niezbyt małym i nie za dużym.

Nie nazbyt wytwornym, lecz z klasą.

Miasteczko znajdowało się na północnym wschodzie Polski.

Ludzie nie są jedynymi, którzy doceniają zalety mieszkania w miasteczkach.

I to miasteczko nie stanowiło wyjątku.

Tak po prawdzie, to gdzie się nie pójdzie, jeśli się jest bardzo cicho i jeśli się dobrze przyjrzeć, to szybko można dostrzec rozmaite stworzonka, z którymi dzielimy nasze miasta i miasteczka.

Wszędzie wokół są lisy, wiewiórki, myszy, szczury, kosy, gołębie, wróble, a czasem nawet i żółwie oraz papugi, które uciekły ze swoich domów, żeby powałęsać się po ulicach i dachach.

Dziewczynka i jej brat kochali wszystkie zwierzęta- wszystkie te, które byli w stanie zobaczyć w swoim miasteczku, a także te, które mieszkały bardzo daleko w dżunglach i na pustyniach całego świata.

Dzieci były pełne pasji żeby uczyć się o zwierzętach i często grały w gry podczas których Learning with brothersprawdzały, kto wie więcej na ich temat.

Brat wygrywał często, ale dziewczynka, chcąc mu dorównać w wiedzy, nadrabiała jak mogła.

– Jak szybko może kicać zając?- pytał brat.

– Powiem ci jak szybko może kicać zając, jeśli ty mi powiesz który wąż jest najbardziej jadowity na całym świecie!- odpowiadała dziewczynka.

Pomimo, iż dziewczynka wzorowała się na swoim bracie, nie był to może najlepszy pomysł, że go tak idealizowała.

Pomimo tego, że brat kochał wszystkie zwierzęta, to od zawsze bał się myszy.

Dziewczynka zauważyła, że z czasem, ona także zaczęła bać się myszy, tylko nie wiedziała dlaczego.

Nie była wtedy tego w stanie zrozumieć, że można się nauczyć bać różnych rzeczy tylko poprzez obserwowanie innych.

   Pewnego roku, kiedy lato nadeszło do miasteczka, brat był już wystarczająco duży, żeby pojechać na obóz ze swoimi kolegami.

W związku z tym dziewczynka pojechała do babci i dziadka, którzy mieszkali na wsi.

Dziewczynka uwielbiała spacerować po polach ze swoją babcią i rozpoznawać wszelakie napotkane rośliny.

Uwielbiała także pływać z dziadkiem w jeziorze kiedy to próbowała łapać małe rybki w ręce.

Ale najbardziej ze wszystkiego dziewczynka lubiła chodzić na długie spacery do lasu z obydwojgiem.

Podczas tych spacerów wszyscy razem wypatrywali pierwszych malutkich grzybków, które  wyrastały z ziemi po deszczu.

Dziewczynka zbierała maliny i owoce kaliny z których jej babcia mogła potem zrobić konfitury na zimę.

Kiedy wracali do domu, dziewczynka nawlekała plasterki pokrojonych grzybów na sznureczek, zamieniając je we wspaniałe girlandy, i które potem wieszała sobie na szyi.

W czasie gdy dziadek przygotowywał rybę na kolację, dziewczynka razem z babcią grały i się śmiały.

Wyobrażały sobie jak śmiesznie by było udekorować świąteczną choinkę zwojami grzybowych girland.

Podczas leśnych przechadzek dziewczynce i jej dziadkom udawało się czasem wypatrzyć jelenia, czy też nawet sowę, zaspaną po całonocnym polowaniu.

To jednak nie zdarzało się często, gdyż potrzeba ciszy aby dojrzeć te stworzenia, a dziewczynka przez większość czasu śpiewała razem z babcią, albo obydwie wymieniały się historiami w sekretnym języku, którego nauczyły się przez lata.

Trudno zachować cisze, kiedy to ma się taki ubaw z babcią!

Teraz może będziecie w stanie sobie wyobrazić jaką niespodziankę dziewczynka spłatała babci, kiedy to krzyknęła ze strachu pewnego dnia w kuchni.

Starsza pani popędziła co sił do dziewczynki myśląc, że zdarzył się wypadek.

Ale kiedy dotarła do kuchni, dziewczynka była cała i zdrowa.

Stała za to na stole i wyglądała na nieźle wystraszoną wskazując na miotłę, która stała w kącie.

– Co się stało? – zapytała babcia.

– Widziałam mysz!- wykrzyknęła dziewczynka.

Babcia zachichotała i zapytała: – Czy ta mysz miała wielkie zęby, żarzące się czerwone oczy oraz ogromne, ostre pazury żeby cie zaatakować?

-Nie-, odparła dziewczynka, -to była taka mała i miękka zwykła myszka…-

Babcia nie mogła przestać chichotać ukradkiem i wkrótce dziewczynka do niej dołączyła.

Kiedy babcia pomagała zejść wnuczce ze stołu, zapytała: -Co się stało z moją nieustraszoną dziewczynką, która kocha wszystkie zwierzęta i jest ciekawa wszystkiego? Ta dziewczynka nigdy by się nie przestraszyła myszki.

Dziewczynka zamyśliła się chwilę nad pytaniem i odparła: -Za każdym razem kiedy mój brat dojrzy mysz albo szczura to się bardzo boi.

Myszy muszą być zatem straszne skoro się ich boi, a przecież jest taki odważny. Przez to, że on się boi, ja też się boję.

– Ale czy ty się naprawdę boisz- zapytała babcia, – Czy tylko przyzwyczaiłaś się do okazywania strachu kiedy widzisz mysz?

– W końcu-  ciągnęła babcia, – Mysz jest niewiele większa niż twoja dłoń.

Dziewczynka zastanowiła się znowu i odparła: -Wydaje mi się, że nie jestem naprawdę przestraszona. Sama do końca nie wiem.

Babcia przysiadła przy stole i dziewczynka wspięła się jej na kolana.

– Wiele osób boi się niemądrych małych rzeczy zupełnie bez powodu,- powiedziała starsza pani. – Nie chcę byś była jedną z tych osób. Takie dziwaczne przyzwyczajenia mogą stać się prawdziwym uprzykrzeniem kiedy dorośniesz.  Jeśli nie będziesz z tym ostrożna, to będziesz się bała zejść do piwnicy po wino bo być może będzie tam mała myszka. Albo twój własny ogród będzie dla ciebie straszny, bo kilka szczurów mogło się w nim zjawić w nocy. A nawet będziesz się bała osób, które wyglądają inaczej niż ty albo przybyły z innych krajów. Nie ma sensu się bać takich rzeczy bez wyraźnego powodu.

 – A poza tym- ciągnęła babcia swoim łagodnym głosem,’ nie uważasz, że to zabawne, że nie boisz się lasu albo jeziora, ale małej myszki?

 – Wiem,- powiedział dziewczynka z nutką wahania w głosie, – ale nic na to nie mogę poradzić. Za każdym razem kiedy widzę mysz to chce krzyczeć. Nie lobię jak wyglądają i jak się ruszają.

Babcia się uśmiechnęła i rzekła: – Oj, to niezbyt ładnie. To nie ich wina, że ruszają się w taki sposób. I nie mogą zmienić tego jak wyglądają, nieprawdaż?

 -Wiem, ze trudno jest zmienić opinie na jakiś temat, ale spróbuj skupić się na tym, co lubisz w myszkach i co w nich podziwiasz.Jeśli to zrobisz, to te straszne rzeczy szybko zaczną się kurczyć aż w końcu znikną.

Dziewczynka nie była do końca przekonana, wiec zapytała: – Babciu, powiedz mi proszę, dlaczego ty tak lubisz myszy? Co takiego w nich widzisz?

  Babcia sięgnęła na drugi koniec stołu po imbryk i nalała sobie szklankę herbaty. -W takim razie,- powiedziała, -myślę, że mam dla ciebie opowieść. -Pamiętasz jak ci wspomniałam, że jak byłam niewiele starsza od ciebie, to nasz kraj był w stanie wojny?’

Dziewczynka przytaknęła, ale nic nie powiedziała żeby się lepiej skupić na historii.

Babcia kontynuowała: -Było wtedy bardzo niebezpiecznie dla dzieci bawić się na ulicy z powodu żołnierzy okupanta, gdyż mogli być bardzo porywczy i bić nas, dzieci, jeśli ich zdenerwowaliśmy albo za bardzo hałasowaliśmy.

Nigdy nie było wystarczająco dużo jedzenia do podziało pomiędzy mnie, moich rodziców i rodzeństwo, gdyż czasy były bardzo ciężkie.

 – Obserwowanie myszek było dla mnie zabawą i pomagało mi zapomnieć o troskach.I okazało się, że myszki były świetnymi nauczycielami.

Nauczyły mnie jak poruszać się bezszelestnie i pozostawać niezauważoną.

Dzięki temu udawało mi się odwiedzać moje koleżanki, które mieszkały po drugiej stronie ulicy i plotkować z nimi o chłopakach.

Dziewczynka uniosła głowę i dostrzegła figlarny uśmieszek na twarzy babci.

Kiedy babcia się zorientowała, że dziewczynka na nią patrzy, szybko sięgnęła po swoją herbatę i wzięła łyk udając, że wcale się nie uśmiechała.

 -Nauczyły mnie też czegoś jeszcze,- rzekła babcia,- Otóż, szybko reagować na jakiekolwiek zmiany. Widziałaś jak prędko mysz reaguje na każdy ruch i chowa się w swojej norce albo w trawie? Obserwując myszy nauczyłam się szybko chować przed żołnierzami i unikać problemów. Pokazały mi także jak przechytrzyć żołnierzy i jak zakradać się tuż pod ich nosem, aby zdobyć więcej jedzenia.

-Kiedy szliśmy tropem myszy, zawsze udawało nam się znaleźć trochę dodatkowego ziarna do upieczenia chleba.

Kto wie,-rozpromieniła się starsza pani, -możne to dzięki myszom udało mi się przetrwać wojnę.

Dziewczynka była jak zahipnotyzowana, cały czas wyobrażając sobie swoja babcie jako młodą dziewczynę, która plotkowała o chłopakach albo zakradała się pod nosem żołnierzy, aby zdobyć jedzenie.

A wszystkiego nauczyła się dzięki obserwowaniu myszy!

 -Być może,- zamyśliła się dziewczynka,- myszy wcale nie są takie złe.

  Właśnie w tym samym momencie, jakby wyczuwając zmianę nastawienia dziewczynki, myszka, która ją dopiero co wystraszyła, wysunęła swój pyszczek zza miotły w kacie kuchni.

 Dziewczynka patrzyła jak myszka węszy w powietrzu, poruszając nieustannie swoimi wąsikami, z ogonkiem zwiniętym jakby w znak zapytania.

   -Musi być coś z prawdy w babcinym sposobie radzenia sobie ze strasznymi rzeczami,- pomyślała dziewczynka.

 – W końcu moja babcia niczego się nie boi!’

 Nagle myszka przemknęła po podłodze i zniknęła w kuchennych drzwiach prowadzących do ogrodu.

Kiedy dziewczynka patrzyła na znikająca myszkę, postanowiła sobie mieć bardziej pochlebne zdanie o myszach.

A kiedy wróciła do domu to podzieliła się ta historia ze swoim bratem, żeby i on mógł się przekonać, że myszy są bardzo mądre i wcale niestraszne jeśli się je bliżej pozna.