KidsOut World Stories

Złota Kaczka Natalia Elgalal    
Previous page
Next page

Złota Kaczka

A free resource from

Begin reading

This story is available in:

 

 

 

 

 

Złota Kaczka

 

 

 

 

 

 

 

 

*

Dawno temu w Warszawie żył sobie młody chłopiec Lutek. Pracował jako szewczyk w jednym z zakładów na Starym Mieście. Żył tylko z tego, co udało mu się zarobić u majstra przez co był bardzo ubogi. Wieczorami często przesiadywał w gospodzie i z wypiekami na twarzy słuchał opowieści starszych mieszkańców. Nie raz wyobrażał sobie, że jest dzielnym wojakiem na polu bitwy albo bogatym kupcem podróżującym po dalekich krajach.

Pewnego wieczoru usłyszał cichą rozmowę majstrów. „Podobno na Tamce, w podziemiach zamku Ostrogskich, można spotkać Złotą Kaczkę,” tajemniczym szeptem mówił mistrz Jan.

„Słyszałem, że to piękny ptak, ale też bardzo przebiegły i niebezpieczny,” dodał mistrz Bartłomiej.

„Dlaczego niebezpieczny? Jak kaczka może być niebezpieczna?” pytali inni.

„Szukając kaczki można zabłądzić w podziemiach i nigdy nie wrócić na powierzchnię. Mówią, że wielu już próbowało i słuch o nich zaginął,” odezwał się znowu mistrz Jan.

„A jeśli ktoś spotka kaczkę?” zapytał młody Staś, syn jednego z majstrów.

„Wtedy kaczka uczyni go bogatym na zawsze.”

Lutek słysząc te słowa natychmiast wybiegł z gospody i skierował się wprost na Tamkę. Szybko dotarł do zamku i bez trudu odnalazł wejście do podziemi. Chłopiec długo krążył po ciemnych korytarzach, najpierw w poszukiwaniu kaczki, a potem szukając drogi powrotu. Był już tak zmęczony i zmarznięty, że stracił wszelką nadzieję na wyjście. I właśnie wtedy znalazł się w wielkiej komnacie o wysokim sklepieniu, zdobionym szczerym złotem. Prawie całą komnatę wypełniało jezioro o wodzie w kolorze granatu, po którym pływała Złota Kaczka.

„Witaj, Lutku,” powiedziała ludzkim głosem Kaczka. „Odnalazłeś mnie, więc zasłużyłeś na nagrodę. Uczynię cię bogatym. Weź tę sakiewkę, w środku jest sto złotych dukatów. Kup sobie co tylko zechcesz, ale pamiętaj, że musisz wydać wszystko w ciągu jednego dnia. I nie wolno ci się z nikim podzielić. Jeżeli nie spełnisz tych warunków, na zawsze pozostaniesz biedny.”

Lutek chwycił sakiewkę i ruszył z powrotem. Tym razem korytarze wydawały mu się jaśniejsze i prostsze, dzięki czemu szybko dotarł na górę.

Warszawa właśnie budziła się do życia. Powoli otwierano sklepy a ludzie wychodzili by załatwić dzienne sprawunkami. „Nareszcie jestem bogaty!” myślał chłopiec, idąc w podskokach w kierunku rynku. Najpierw kupił wszystkie przysmaki, na jakie kiedykolwiek miał ochotę. Potem udał się do krawca i ubrał się w najdroższy strój ozdobiony szlachetnymi kamieniami i złotem, a także w skórzane trzewiki ze złotymi ostrogami.

Następnie poszedł do najdroższej gospody i zamówił w niej najdroższe dania i najszlachetniejszy pitny miód. Wiele osób próbowało mu się przypodobać, licząc na jakiś datek od tak bogatego młodzieńca. Jednak Lutek nikomu nie dał ani grosza. Po południu kupił najwspanialszego konia, u jubilera zamówił złoty pierścień z największym brylantem, a wieczorem udał się na przedstawienie do teatru, gdzie zasiadł w książęcej loży.

Zapadł wieczór, a w sakiewce chłopca była jeszcze połowa dukatów. Sklepy powoli zamykano, a na jedzenie Lutek już nie mógł patrzeć. Zastanawiał się, na co jeszcze może wydać pieniądze, gdy tuż obok siebie usłyszał cichy głos:

„Szlachetny panie, wspomóż starego żebraka. Wojna zabrała mi wszystko co miałem.”

Rozejrzał się i w cieniu bramy dostrzegł skuloną postać starszego mężczyzny. Łachmany, w które był odziany, z pewnością były kiedyś pięknym mundurem. Lutek sięgnął do kieszeni i wyjął garść dukatów. W chwili, gdy wręczył je żebrakowi, tuż obok rozbłysło jasne światło i pojawiła się księżniczka, zaklęta dotąd w Złotą Kaczkę.

„Nie spełniłeś moich warunków! Zawsze będziesz biednym szewcem!” krzyknęła, po czym rozpłynęła się w powietrzu.

Lutek spojrzał na zadowolonego staruszka, który żwawszym krokiem oddalał się w kierunki Starego Miasta.

„I dobrze,” powiedział na głos. „Pieniądze nie dają szczęścia, jeśli nie można się nimi z nikim podzielić. Nie mógłbym tak żyć, bo nigdy nie byłbym naprawdę szczęśliwy.”

Enjoyed this story?
Find out more here