*
Pewnej zimy, gdy lekkie jak piórko płatki śniegu spadały z nieba, królowa zamarzyła o córeczce. Niedługo potem jej życzenie się spełniło. Dziewczynkę nazwano Śnieżką, ponieważ skórę miała białą jak śnieg. Jej policzki były czerwone jak krew, a włosy czarne jak heban.
Krótko po narodzinach Śnieżki królowa zmarła.
Po roku król ożenił się ponownie. Nowa królowa była niezwykle piękna. Miała ona magiczne lustro, w którym się przeglądała, a przeglądając się, pytała:
„Lustereczko, lustereczko powiedz przecie,
kto jest najpiękniejszy w świecie?”
Lustro odpowiadało:
„Tyś, królowo, najpiękniejsza jest na świecie”.
Słysząc to, królowa była szczęśliwa. Wiedziała, że lustro zawsze mówi prawdę.
Tymczasem Śnieżka powoli rosła. Była ślicznym dzieckiem i wyrastała na prawdziwą piękność. W końcu królewna stała się piękniejsza od królowej.
Pewnego dnia, gdy królowa zadała swoje pytanie, lustro odrzekło:
„Tyś piękna, królowo najjaśniejsza, lecz stokroć piękniejsza jest Śnieżka”
Królowa pobladła. Od tamtej chwili zaczęła zatruwać ją nienawiść do Śnieżki. Z każdym dniem ogarniała ją coraz większa złość. Zazdrość rośnie w sercu jak chwast, który z czasem rozrasta się tak bardzo, że zaczyna dusić.
W końcu królowa nie mogła już znieść widoku Śnieżki. Zawołała więc myśliwego i rozkazała:
„Zabierz Śnieżkę do lasu. Nie chcę jej więcej widzieć. Masz ją zabić, a na dowód, że nie żyje przynieś mi jej płuca i wątrobę.”
Chcąc nie chcąc, myśliwy usłuchał rozkazu. Wyprowadził Śnieżkę do lasu i wyciągnął nóż, aby ją zabić.
Ale Śnieżka zawołała: „Proszę, nie rób mi krzywdy! Obiecuję, że jeśli mnie puścisz, ucieknę do lasu i już nigdy nie wrócę do domu”
„W takim razie uciekaj” – odrzekł myśliwy, którego ogarnęła litość. Zrobiło mu się lżej na sercu, że nie musiał jej zabijać.
Gdy myśliwy wracał przez las, obok niego przebiegł młody dzik. Zastrzelił go i wyjął mu płuca i wątrobę, aby pokazać je królowej na dowód, że Śnieżka nie żyje. Zła królowa kazała przyrządzić z nich obiad i zjadła je przekonana, że pozbyła się Śnieżki na zawsze.
Kiedy Śnieżka została sama w lesie, wydawało jej się, że drzewa dookoła przybierają dziwne kształty. Przerażona dziewczyna nie wiedziała, co począć. W panice zaczęła biec po ostr ych kamieniach i przez zarośla.
Dzikie, leśne zwierzęta omijały ją, nie robiąc jej krzywdy. Śnieżka biegła i biegła, coraz głębiej w las, ile sił w nogach. Wreszcie gdy zapadł wieczór, zobaczyła maleńki domek i weszła do środka.
W środku wszystko było maleńkie. Był tam stolik z siedmioma małymi talerzykami, a przy każdym leżały widelczyk, nóż i łyżka. Stało też siedem malutkich kubeczków. Przy ścianie było nawet siedem małych łóżeczek.
Śnieżka była tak głodna i spragniona, że zjadła odrobinę z każdego talerza i wypiła kropelkę z każdego kubka. Potem ułożyła się w jednym z łóżeczek i zasnęła.
Kiedy zapadła noc do domku wrócili jego właściciele. Było to siedmiu krasnoludków, którzy przez cały dzień ciężko pracowali w kopalniach w samym sercu gór.
Krasnoludki zapaliły siedem lamp i rozejrzały się po pokoju. Zauważyli, że ktoś był w ich domu.
Pierwszy zapytał: „Kto siedział na moim krzesełku?”
Drugi zapytał: „Kto zjadł mój chlebek?”
Trzeci zapytał: „Kto zjadł moją owsiankę?”
Czwarty zapytał: „Kto zjadł moje warzywka?”
Piąty zapytał: „Kto używał mojego widelczyka?”
Szósty zapytał: „Kto kroił moim nożykiem?”
Siódmy zapytał: „Kto pił z mojego kubeczka?”
Wtedy pierwszy krasnoludek rozejrzał się. Kiedy dotarł do swojego łóżeczka, zastał w nim pogrążoną we śnie Śnieżkę. Zawołał pozostałych, którzy zebrali się wokół, cicho pokrzykując ze zdziwienia.
„Och!” zawołali. „Jaka piękna dziewczyna!”
Postanowili jej nie budzić, i pozwolili jej spać do rana w łóżeczku.
*
Rankiem, kiedy Śnieżka się obudziła, ujrzała siedmiu krasnoludków. Na początku się przestraszyła, ale oni okazali się bardzo życzliwi. Zapytali, jak ma na imię. „Nazywam się Śnieżka” - odpowiedziała.
„Jak się znalazłaś w naszym domku?” - zapytały krasnoludki.
Śnieżka opowiedziała, jak jej macocha, królowa, wysłała ją do lasu i kazała zabić. Wyjaśniła, że myśliwy ją wypuścił i że biegła przez las, aż napotkała ich domek.
Krasnoludki zgodziły się, aby z nimi pozostała. Śnieżka obiecała, że w zamian będzie dla nich gotować i sprzątać ich mały domek.
Śnieżka rozpoczęła więc nowe życie w lesie. Każdego ranka krasnoludki szły w góry wydobywać złoto. Kiedy wieczorem wracały do domu, czekała tam na nich Śnieżka z kolacją.
Dziewczyna przez cały dzień była sama, więc krasnoludki ostrzegały ją: „Strzeż się macochy. Wkrótce się dowie, że tu jesteś. Cokolwiek by się działo, nie wpuszczaj nikogo do domu.”
Tymczasem królowa była przekonana, że zjadła płuca i wątrobę Śnieżki. Nie podejrzewała nawet, że wciąż nie jest najpiękniejsza na świecie. Pewnego dnia spojrzała w lustro i zapytała:
„Lustereczko, lustereczko powiedz przecie,
kto jest najpiękniejszy w świecie?”
A lustro odrzekło:
„Tyś piękna, królowo, jak gwiazdy na niebie, ale za lasami i za górami
mieszka Śnieżka z karzełkami,
tysiąc razy piękniejsza od ciebie.”
Królowa osłupiała. Zrozumiała, że myśliwy ją oszukał i że Śnieżka żyje. Magiczne lustro zawsze mówiło prawdę.
Zła królowa dniami i nocami rozmyślała, w jaki sposób zniszczyć Śnieżkę. Wiedziała, że nie zazna spokoju, dopóki znowu nie będzie najpiękniejsza.
Wreszcie wpadła na pomysł: wzięła grzebień i zatruła go za pomocą czarnej magii. Potem umalowała sobie twarz i przebrała się za staruszkę. Była nie do poznania! W takim przebraniu królowa udała się do domku, w którym mieszkała Śnieżka z krasnoludkami i zapukała do drzwi.
Śnieżka wyjrzała przez okno.
„Dzień dobry!” zawołała dziewczyna. „Przykro mi, ale nie wolno mi nikogo wpuszczać.”
„Ale wyjrzeć na zewnątrz przecież Ci wolno, prawda?” – odrzekła staruszka. Podniosła w górę grzebień, żeby Śnieżka mogła go zobaczyć.
Śnieżce tak bardzo spodobał się grzebień, że dała się namówić i otworzyła drzwi.
„Zbliż się, moja droga. Uczeszę ci porządnie włosy” powiedziała staruszka.
Śnieżka nie zdawała sobie sprawy, że jest w niebezpieczeństwie. Ledwie grzebień dotknął jej włosów, a trucizna zaczęła działać i dziewczyna zemdlała.
„Już po tobie” uśmiechnęła się zła królowa i czym prędzej pobiegła do domu.
Na szczęście zbliżał się wieczór. Niedługo potem siedmiu krasnoludów wróciło do domu. Kiedy zobaczyły Śnieżkę martwą na ziemi, zrozumiały, że to sprawka jej złej macochy.
Zaczęły szukać, aż wreszcie znalazły zatruty grzebień. Gdy wyciągnęły go z włosów Śnieżki, dziewczyna obudziła się. Od razu opowiedziała im, co się stało. Krasnoludki ponownie ją ostrzegły, żeby miała się na baczności i nikomu nie otwierała.
Od razu po powrocie do domu królowa podeszła do lustra i zapytała:
„Lustereczko, lustereczko powiedz przecie,
kto jest najpiękniejszy w świecie?”
Lustro odrzekło:
„Tyś piękna, królowo, najjaśniejsza, ale za lasami i za górami
mieszka Śnieżka z karzełkami,
tysiąc razy piękniejsza od ciebie.”
Słysząc te słowa, królowa zatrzęsła się z wściekłości. Wiedziała, że Śnieżka znów przeżyła.
„Królewna Śnieżka umrze!” zawołała. „Choćby za cenę mojego życia!”
Weszła do tajnej komnaty i wyczarowała trujące jabłko. Było piękne, żółte z czerwonymi rumieńcami. Każdy, kto by je zobaczył, chciałby je zjeść, ale ktokolwiek by je ugryzł, od razu by umarł.
Królowa znowu się przebrała. Poszła przez las do domku siedmiu krasnoludków i zapukała do drzwi.
Śnieżka wyjrzała przez okno.
„Dzień dobry!” zawołała. „Przykro mi, ale nie wolno mi nikogo wpuszczać.”
„Mam dla ciebie piękne jabłko, moja droga” powiedziała staruszka.
„Nie.” odpowiedziała Królewna Śnieżka. „Nie mogę go wziąć.”
„Ty głuptasie!” odrzekła królowa. „Czego się boisz? Myślisz, że jest zatrute? Spójrz, przekroję jabłko na pół. Ja zjem żółtą część, a ty możesz zjeść czerwoną"
Jabłko było tak zrobione, że jedną stronę można było bezpiecznie zjeść, mimo że druga strona była zatruta.
Jabłuszko bardzo kusiło śnieżkę. Wyglądało tak ładnie. Kiedy zobaczyła, że staruszka zjada drugą połowę, nie mogła się powstrzymać. Gdy tylko połknęła pierwszy kawałek, upadła na podłogę.
"Biała jak śnieg, rumiana jak krew i o włosach czarnych jak heban. Tym razem nic cię już nie uratuje” zaśmiała się królowa. Jej ciemne oczy błyszczały z radości. Pobiegła do domu, do swojego lustra, od którego nareszcie usłyszała:
„Tyś, królowo, najpiękniejsza jest na świecie!”
Wreszcie w nikczemnym sercu królowej pojawiło się szczęście. A w każdym razie taki rodzaj szczęścia, jaki może zamieszkać w tak mrocznym sercu.
Kiedy krasnoludki wróciły wieczorem do domu, zastały Śnieżkę leżącą nieruchomo na podłodze. Podniosły ją i wszędzie szukały, czy znowu nie ma nic trującego. Zrobiły, co mogły, ale Śnieżka była martwa.
Siedmiu krasnoludków przez trzy dni opłakiwało dziewczynę. W końcu postanowiły pochować Śnieżkę, ale nawet po śmierci wyglądała tak pięknie, że zawołały:
„Nie możemy jej złożyć w zimnej ziemi!”
Zrobiły szklaną trumnę i włożyły do niej Śnieżkę. Na pokrywie napisały złotymi literami, że to królewna. Potem postawiły trumnę na szczycie góry, a jeden z nich zawsze zostawał na straży, aby strzec Śnieżki.
Nawet ptaki przyleciały wyrazić swój smutek po śmierci Śnieżki. Najpierw pojawiła się sowa, potem kruk, a na koniec gołąbek.
Królewna Śnieżka długo leżała w trumnie. Wcale się nie zmieniała i wyglądała jakby spała. Jej skóra pozostała biała jak śnieg, policzki były wciąż rumiane jak krew, a włosy były nadal czarne jak heban.
Pewnego dnia na górę przybył książę. Zobaczył trumnę, a w niej Śnieżkę. Kiedy przeczytał to, co było wypisane złotymi literami, zwrócił się do krasnoludka:
„Daj mi trumnę. Dam ci za nią wszystko, co zechcesz.”
„Nie” odrzekł krasnoludek. „Nie rozstalibyśmy się ze Śnieżką nawet za złoto całego świata"
„W takim razie” odpowiedział książę. „Proszę, darujcie mi ją, bo nie mogę żyć bez Śnieżki. Będę ją kochał ponad wszystko”.
Głos miał tak smutny, że krasnoludki zlitowały się nad nim. Dały mu trumnę, a książę rozkazał swoim sługom nieść ją na ramionach.
Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Gdy słudzy schodzili z góry, potknęli się. Wstrząsnęli przy tym trumną tak mocno, że kęs trującego jabłka, który połknęła Śnieżka, wypadł jej z gardła. Dziewczyna zamrugała lekko, po czym otworzyła oczy.
Śnieżka uniosła wieko trumny i usiadła, cała i zdrowa.
„Och! Gdzie ja jestem?” zawołała.
Książę nie posiadał się z radości.
„Jesteś przy mnie” zawołał. Opowiedział jej o wszystkim, co się wydarzyło, a na koniec rzekł: „Kocham cię ponad wszystko na świecie. Czy pójdziesz ze mną i zostaniesz moją żoną?”
Śnieżka zgodziła się i poszła z księciem.
Niedługo potem wzięli ślub, a odbył się on z wielkim przepychem.
Wśród gości zaproszonych na ucztę weselną była też zła macocha Śnieżki. Kiedy włożyła wspaniałe szaty, podeszła do lustra i spytała:
„Lustereczko, lustereczko powiedz przecie,
kto jest najpiękniejszy w świecie?”
Lustro odpowiedziało:
„Królowo, jesteś piękna jak gwiazda na niebie
Ale młoda królowa jest tysiąc razy piękniejsza od ciebie”.
Kiedy niegodziwa kobieta to usłyszała, wpadła w furię. Jej zazdrosne serce wyrywało się z piersi, bo wiedziała, że nie zazna szczęścia, dopóki nie zobaczy młodej królowej.
Kiedy dotarła na ucztę, zobaczyła, że młodą królową jest Śnieżka. Dziewczyna, którą zabiła, wcale nie była martwa. Najwyraźniej wściekłość zadławiła złą królową, bo jej twarz stała się fioletowa i po chwili królowa padła martwa na ziemię.
Królewna Śnieżka i książę panowali szczęśliwie przez wiele lat. Czasami odwiedzali krasnoludki w górach. Nigdy nie zapomnieli o przyjaciołach, którzy okazali Śnieżce taką dobroć w trudnych chwilach.
Enjoyed this story?